Pod koniec XVIII wieku rozrywka znana jako zwyczajna kąpiel morska, podbiła Wielką Brytanię. Ludzie wspinali się na (do tej pory z resztą używane) linowe huśtawki, a następnie zanurzali się w wodzie. Te skoki były nie tylko modne; uważano, że orzeźwiająca woda morska jest dobra dla benefitu kraju – np. dla placówek takich jak Royal Sea Bathing Hospital w Margate, która oferowała kąpiele morskie jako leczenie dolegliwości, takich jak skrofula (jest to forma gruźlicy).

Niestety, okazuje się, że woda morska nie jest w stanie wyleczyć cię z choroby… ale tamci lekarze, próbowali odnaleźć jej skuteczność.

Wiemy teraz, że spędzanie czasu w pobliżu wody i innych naturalnych warunków przynosi znaczne korzyści dla naszego zdrowia. W rzeczywistości społeczności przybrzeżne częściej zgłaszają, że są zdrowsze niż podobne do nich tereny śródlądowe.

Ale co z tymi z nas, którzy nie są otoczeni rzekami, plażami, górami lub lasami? Jakiego kontaktu z naturą potrzebują ludzie mieszkający w miastach, gdzie drzewa i dzikie zwierzęta są wypychane na margines? I jak możemy ten kontakt odzyskać?

„Myśleliśmy o relacjach między naturą a zdrowiem i samopoczuciem od setek – prawdopodobnie tysięcy lat”, mówi Ben Wheeler, badacz w Europejskim Centrum Środowiska i Zdrowia Człowieka na Uniwersytecie Medycznym w Exeter w Anglii oraz współautor badań nad społecznościami przybrzeżnymi. Mimo to „po prostu staramy się zrozumieć, dlaczego to tego dchodzi”.

Obecnie nasi lekarze nie przepisują nam recepty na poprawę zdrowia jako kąpieli w morzu. Jednak Wheeler i inni naukowcy zaczynają badać, jakiego rodzaju przyrody potrzebują nasze ciała i jak często powinniśmy ją odwiedzać. Nasze miasta mają przed sobą długą drogę, zanim staną się zielonymi rajami, ale dobra wiadomość jest taka, że ponowne połączenie się z przyrodą nie musi być skomplikowane, a nawet parki miejskie mogą znacznie poprawić nasze samopoczucie.

Złożone więzi

Wchodząc do bujnego parku miejskiego, można poczuć świat poza brukowanymi drogami miejskimi. Wokół mogą być strumienie, drzewa lub połacie otwartej trawy. Hałas uliczny jest stłumiony, zastąpiony delikatnymi dźwiękami śpiewu ptaków lub wiatru w liściach. Wszystkie te cechy mają ogromny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie.

W miastach zieleń chroni nas, pochłaniając zanieczyszczenia. Kontakt z naturą również łagodzi stres, być może dlatego, że oferuje nam uspokajające krajobrazy, takie jak drzewa i strumyki, a także oazę od codziennych zmartwień i uciążliwości, takich jak syreny lub hałas budowlany. „Możemy uciec z domu lub uciec od stresu w pracy… i być w miejscu, w którym możemy oderwać się od tych zmagań”, mówi Catharine Ward Thompson, profesor architektury krajobrazu na University of Edinburgh w Szkocji.

Natura przywraca także naszą zdolność do koncentracji, która wyczerpuje się, gdy musimy się skoncentrować w pracy, poruszać się po zatłoczonych ulicach i radzić sobie z innymi codziennymi wymaganiami chcących naszej uwagi. Kiedy pozwalamy się oczarować widokom, dźwiękom lub zapachom natury, nasze umysły mają szansę odpocząć i odskoczyć od tego zmęczenia. „Wzór światła w liściach lub na dnie lasu, fale docierające do brzegu lub pszczoły tańczące na kwiatach – wszystkie te rzeczy angażują nas” – mówi Ward Thompson. „Są interesujące do obejrzenia, gdzie równocześnie, nie musimy się wysilać aby się z tych obserwacji cieszyć”.

Kiedy ładujemy nasze baterie, stajemy się mniej drażliwi, mniej impulsywni i mniej skłonni do popełniania błędów, mówi William Sullivan, profesor architektury krajobrazu na University of Illinois w Urbana-Champaign. „Ludzie na swój sposób stają się lepszą wersją siebie, kiedy mają większy kontakt z miejskimi terenami zielonymi” – mówi.

Odwiedzanie parku, lasu lub jeziora również zachęca nas do większego wysiłku; Ward Thompson podkreśla, że ​​prawie wszyscy z nas stają się bardziej aktywni. W rzeczywistości czas wydaje się biegać szybciej, gdy ćwiczymy z widokiem na brzeg, co może zachęcić nas do dalszej pracy, nawet gdy jesteśmy w domu. A kiedy wychodzimy i cieszymy się świeżym powietrzem, mamy również kontakt z bakteriami, które są ważne dla zdrowego mikrobiomu – co między innymi pomaga nam kontrolować stres i budować silniejszy układ odpornościowy, mówi Ward Thompson.

W dzisiejszych czasach ludzie zaczęli szukać sposobów na lepsze wykorzystanie tych właściwości odbudowujących. Wśród nich jest japońska praktyka Shinrin-yoku, czyli kąpiel w lesie. Polega na spokojnym spacerowaniu wśród przyrody podczas picia wody w scenerii. Istnieją dowody, że te wycieczki mogą uspokoić tętno, obniżyć poziom hormonów stresu i ciśnienia krwi oraz podnieść poziom białek zwalczających raka w układzie odpornościowym.

„Są to reakcje fizjologiczne, których nasze ciała dokonują bez naszej świadomości”, mówi Ward Thompson. „To sugeruje, że istnieją pewne aspekty [natury], które są dobre dla nas wszystkich.”

Na szczęście mieszkańcy miast nie muszą znajdować się w sercu lasu, aby obudzić niektóre z tych reakcji. Po prostu życie w bardziej zielonych dzielnicach wiąże się z niższym ryzykiem śmierci z powodu typowych dolegliwości, takich jak choroby układu krążenia i układu oddechowego. Wheeler i jego zespół zauważyli, że ludzie, którzy przeprowadzają się do tych bardziej zielonych dzielnic, również cieszą się lepszym zdrowiem psychicznym niż kiedy mieszkali w gęsto zabudowanych miejscach.

Różnice

Wszystko to oznacza, że ​​przyroda wokół naszych dzielnic, szkół lub biurowców to nie tylko luksus, mówi Sullivan. „Wielu Amerykanów uważa zielone tereny w twojej okolicy lub wyższy poziom drzew ulicznych za coś miłego, ale z pewnością trywialnego”, mówi. „Ale… tereny zielone są niezbędnym składnikiem zdrowego ludzkiego środowiska”.

Dla niektórych mieszkańców miasta łatwy dostęp do zieleni może być ważniejszy niż dla innych. Wheeler mówi, że życie w pobliżu parków lub wody może mieć największy wpływ na zdrowie ludzi w biednych społecznościach. Jest tak prawdopodobnie dlatego, że ludzie z większą ilością pieniędzy nie są tak zależni od swojego sąsiedztwa, aby uzyskać swój udział w naturze; mogą spędzić weekend na biwaku lub na wybrzeżu.

Ward Thompson mówi, że możemy reagować na przyrodę w różny sposób, w zależności od naszej przeszłości. Możliwe, że jeśli dorastałeś, bawiąc się wśród zieleni, zrelaksujesz się szybciej niż inni ludzie, gdy wrócisz do natury jako dorosły. „Gdybyśmy jako dziecko nie mieli takiego doświadczenia, moglibyśmy pomyśleć:„ Po co miałbym chodzić do parku, jeśli czuję się zestresowany? To mi nie pomoże ”, mówi Ward Thompson. Tak więc, chociaż wszyscy ludzie skorzystają z natury, korzyści te mogą nie być identyczne dla wszystkich.

Jak mówi Ward Thompson, korzyści, jakie uzyskamy z podróży do natury, zależą również od naszego wieku i mobilności. Starsza osoba może znaleźć pobyt w parku odmładzający, ale nie będzie w stanie wędrować po nierównym terenie ze swoim chodzikiem. „Być może masz fantastyczny park w pobliżu, ale możesz nie czuć się pewnie, aby do niego dotrzeć bez obawy, że się przewrócisz” – mówi Ward Thompson. Inna osoba może chcieć odkryć dziką krainę przyrody, podczas gdy grupa nastolatków może odwiedzać parki z dużym otwartym polem, na którym mogą kopać piłkę.

„Nie ma jednego rodzaju przestrzeni, która byłaby idealna dla wszystkich przez cały czas w każdych okolicznościach”

– mówi Ward Thompson.

Park w sąsiedztwie może nie być idealny, ale istnieją pewne cechy, które mogą sprawić, że będzie to lepsze miejsce do łączenia się z naturą. Sullivan mówi, że posiadanie dachu nad głową jest bardzo ważne – zwykły odcinek trawy darniowej nie wystarczy, aby poprawić nasze samopoczucie. Kluczowa jest także lokalizacja. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) powiedziała, że ​​mieszkańcy miasta powinni mieć zieloną przestrzeń o powierzchni co najmniej kilku hektarów w odległości pięciu minut spacerem od domu.

Park nie zaszkodzi zdrowiu, dlatego tak ważne są udogodnienia, takie jak toalety, ławki i wejścia dostępne dla wózków inwalidzkich i spacerowych. Ward Thompson współpracuje z Forestry Commission w Szkocji, aby uczynić lasy bardziej przyjaznymi, i stwierdził, że ludzie wydają się z nich częściej korzystać po dodaniu tych obiektów.

Sullivan mówi, że nie uzyskasz także pełnych korzyści z lokalnego parku, jeśli nie otworzysz na niego zmysłów. On i jego koledzy przeprowadzają eksperyment, w ramach którego ludzie poddają wyczerpującą listę zadań, które obejmują improwizowane mowę i problemy arytmetyczne, a następnie pozwalają zrobić sobie przerwę w bujnym zakątku kampusu Uniwersytetu Illinois lub brukowanym dziedzińcu bez jakiejkolwiek roślinności. Ludzie, którzy spędzają czas w bardziej naturalnym środowisku, odzyskują zdolność skupiania się znacznie szybciej niż inni… ale tylko wtedy, gdy zostawią swoje gadżety w domu. Ci, którzy spędzają przerwę przyklejeni do swoich telefonów, nie wracają odświeżeni umysłowo, bez względu na to, gdzie się znajdują.

„Musimy nie tylko tworzyć zielone przestrzenie, ale muszą być wystarczająco przekonujące, aby odciągnąć uwagę ludzi od telefonów komórkowych”

mówi Sullivan

– Oznacza to, że park powinien być wyposażony w różnorodne intrygujące elementy, takie jak kwiaty, ogrody motyla lub ruchoma woda, itp.

Twoje własne nawyki też mają znaczenie; ważne jest, aby odwiedzać park tak często, jak to możliwe. Kiedy ankietowano ludzi w Wielkiej Brytanii na temat ich relacji z naturą, osoby mające kontakt z terenami zielonymi regularnie, zgłaszały silniejsze poczucie, że ich życie było wartościowe i znaczące niż innych. W rzeczywistości Wheeler i jego zespół odkryli, że cotygodniowe wyprawy w przyrodę poprawiły samopoczucie ludzi podobnie jak małżeństwo (co na ogół sprawia, że ​​ludzie są szczęśliwsi na dłuższą metę). Ludzie zgłaszali również, że czuli się szczęśliwsi, gdyby odwiedzili przyrodę poprzedniego dnia. 

To powiedziawszy, może rzeczywiście być coś wyjątkowego w doświadczeniu wędrówki w dzikie krainy. „Nie ma wielu parków miejskich, w których można by poczuć tak ogromny podziw, gdybyś był np. w Wielkim Kanionie” – mówi Wheeler. Korzyści psychologiczne, które możemy uzyskać z tych chwil, są w większości tajemnicą. Jednak naukowcy odkryli, że uczucie podziwu pobudza nas do bycia bardziej hojnymi i że nawet filmy przyrodnicze mogą pobudzić ten impuls.

W rozwiniętych krajach zachodnich prawdopodobne jest, że im bardziej odczujemy oderwanie od miejskiego życia, tym bardziej będziemy się relaksować, mówi Ward Thompson. Również pod tym względem dzicz może być szczególnie odmładzająca. „Jeśli czujesz, że jesteś z dala od miasta, nawet jeśli jest to raczej psychologiczne niż dosłowne, myślę, że może to być regenerujące”, mówi Ward Thompson.

Dla mieszkańców miast korzyści zdrowotne natury są więc w naszym zasięgu, jeśli staramy się je znaleźć i całkowicie zanurzyć się w tej chwili. „Myślę, że możesz zdobyć wystarczająco dużo, jeśli pomyślisz o tym celowo, a następnie poszukasz miejsc zielonych”, mówi Sullivan.

Bardziej ekologicznie?

Zdaniem Sullivana nie powinniśmy jednak podejmować świadomych wysiłków, aby napełnić się naturą. Mówi, że w przyszłości nasze miasta mogą być, a raczej powinny być wypełnione zielenią.

„Parki to za mało” – mówi Sullivan. „Potrzebujemy natury na każdym kroku.” Oznacza to, że każde okno w naszych mieszkaniach i biurach powinno wychodzić na roślinność lub wodę – że kiedy wychodzimy na ulicę, jesteśmy otoczeni kwiatami i drzewami, a nie jedynie cementem i szkłem. Wypełnianie naszych miast drzewami ulicznymi, zielonymi dachami, ogrodami deszczowymi i bioswalami, aby wychwytywać wodę deszczową, pozwoliłoby większości ludzi na codzienny kontakt z naturą, mówi Sullivan. 

Uważa również, że ​​wzrost liczby samochodów bez kierowcy mógłby pomóc w realizacji tej wizji. W nadchodzących dziesięcioleciach samochody bez kierowców będą w większości należały do ​​wspólnych flot. Tak więc mniej osób będzie posiadało samochody, a te, których używamy, będą mogły zaparkować w bardziej kompaktowych parkingach. To może zwolnić dużo miejsca, które może być zasiedlone przez roślinność.

„Będziemy mieć naprawdę znaczącą okazję do przeprojektowania przestrzeni miejskich, tak aby były bogate w przyrodę”, mówi Sullivan. „To ograniczy powodzie i zmniejszy efekt miejskiej dżungli i poprawi jakość powietrza oraz zmagazynuje znacznie więcej dwutlenku węgla niż obecnie magazynujemy w miastach – a tym samym czerpiesz wszystkie inne fajne korzyści dla zdrowia ludzkiego i dobrego samopoczucia”.

Ale czy wykorzystamy tę szansę, by zmienić nasze miasta? Z pewnością podejmowane są już inicjatywy mające na celu zwiększenie ekologiczności naszych miast, takie jak High Line, niegdysiejsza kolej, która została przebudowana na wzniesiony park w Nowym Jorku. Ward Thompson nie jest pewien, czy miasta zainwestują w bardziej dalekosiężne działania. „Wiemy jednak, że miasta, które odniosą sukces, chcą przyciągnąć najzdolniejszych ludzi, którzy przybywają, mieszkają i pracują w swoich społecznościach” – stwierdza. Biorąc pod uwagę wybór, ci ludzie nie będą chcieli przeprowadzać się do miast, które nie mają dostępu do zielonych środowisk.

To, czy miasta znajdą motywację do życia w zieleni, dopiero się okaże. W miarę jak coraz bardziej uświadamiamy sobie kluczową rolę, jaką natura może odegrać w naszym zdrowiu, Ward Thompson mówi, że nie jest to pomysłowość ludzkości, aby znaleźć sposób, aby natchnąć naturę do działania nawet w najgęstszych metropoliach.