Strach przed utratą jest jednym z powodów, dla których możemy (podświadomie lub nie) odmawiać sobie przyjemności. Bezpiecznie gramy w świecie wolnym od ryzyka: „jeśli się nie wystawię, ochronię się przed cierpieniem”.

Cóż, to cierpienie nie jest po prostu zaprzeczeniem radości lub szczęścia. Jest o wiele bardziej dopracowane. Przyjemność jest naturalnym przepływem naszej energii, – bez przesadzania – samego życia.

Dlaczego odmawiamy sobie przyjemności?

Dokładamy wszelkich starań, aby pozostać przy życiu, a jednak na tak wiele sposobów odmawiamy sobie życia w formie przyjemności. Przyjemność i życie są naturalnym przepływem naszej energii: kiedy ograniczamy lub nawet odmawiamy sobie przyjemności, zasadniczo ograniczamy i zaprzeczamy życiu. Oto kilka refleksji na ten temat:

1. Musimy zachować naszą tożsamość. Wszyscy mamy pewne przywiązanie, jeśli nie uzależnienie, od przekonania, że ​​nasza tożsamość (nasze imię, nasz status, rzeczy, które posiadamy, nasze ciało fizyczne) jest wszystkim, co istnieje. Że nasz materializm jest wszystkim, czym jesteśmy. Obawiamy się utraty rzeczy, które przywiązują nas do naszej tożsamości: jeśli nie jestem sobą, jeśli nie jestem ciałem, to jestem niczym. To uczucie całkowitej egzystencjalnej anihilacji.

Z powodu tego przywiązania do materializmu i strachu, który motywuje to przywiązanie, spędzamy większość czasu robiąc, co trzeba, aby je podtrzymać. Używamy naszego myślącego umysłu i woli woli – naszych zdolności ego – do utrzymania naszej materialnej jaźni.

Kiedy trzymamy się materializmu, zdolności ego nie służą przebudzeniu i aktywacji wewnętrznej inteligencji, która żyje w nas wszystkich. Nasza wewnętrzna inteligencja trzyma naszą mądrość, naszego ducha i nasz prawdziwy cel.

To tutaj mieszkają klucze do przyjemności. Wewnętrzne „ja” czeka na wolę zewnętrznego ego, aby je aktywować, ale nasze zewnętrzne ego jest skoncentrowane gdzie indziej – skupione na utrzymaniu materialnego „ja”. W rezultacie przyjemność jest utrudniona.

2. Mamy przywiązanie do naszej wyidealizowanej jaźni. To adaptacyjne „ja” to osoba, którą naszym zdaniem musimy być, aby być kochanym, czuć się bezpiecznie, należeć. Utrzymanie tego wyidealizowanego ja wymaga czasu i wysiłku. Wyidealizowane ja czyni wszystko, co w jego mocy, aby wyrazić naszą „dobroć” i powstrzymać się od „zła”.

Jednak jako istoty ludzkie mamy wyższe ja i niższe ja. To zaprzeczenie fundamentalnej prawdzie ludzkiego doświadczenia zabrania wyrażania prawdziwego ja. I to prawdziwe ja – i akceptacja prawdziwego ja – pozwala na doświadczanie przyjemności.

3. Polegamy na innych, aby na to pozwolić. Dzieci są uzależnione od swoich opiekunów w celu czerpania przyjemności, niezależnie od tego, czy ta przyjemność jest pożywieniem, miłością, akceptacją itp. Często to opiekun musi dać dziecku pozwolenie na przyjemność (tj. Na bycie z przyjaciółmi, na zakup zabawki, którą chce).

Wielu z nas nie wyprowadza się z tego stanu zależności i jako dorośli przenosimy tę zależność na substytuty rodziców. W tym miejscu nie wiemy, że my sami mamy możliwość odczuwania własnej przyjemności przez cały czas.

Zamiast tego czujemy, że potrzebujemy zgody – poprzez potwierdzenie lub akceptację – od innych. Ta zależność zmusza nas do wydatkowania naszej energii, zapewniając, że inni nas zaakceptują. Zginamy się i wyginamy, aby być osobą, za którą uważamy, że musimy być, aby zdobyć od nich przychylność.

Jeśli wykonamy pracę, aby rozpoznać miejsca, w których pozostajemy w zależności od naszego dziecka i odczujemy ból i utratę separacji podczas dorastania, jesteśmy bardziej zdolni i chętni do wzięcia pełnej odpowiedzialności za siebie – w tym z przyjemności.

Nie należy tego błędnie interpretować w ten sposób, że przyjemność pochodzi wyłącznie z niezależności; jesteśmy istotami relacyjnymi i społecznymi i potrzebujemy tych relacji. Jest to stan współzależności, który staramy się osiągnąć.

4. Nasze przekonania powstrzymują nas. Nasze przekonania na temat przyjemności często kształtują się w młodym wieku. Być może nauczono nas, że przyjemność jest samolubna, pobłażliwa lub jest grzechem, lub że musimy wybierać między przyjemnością a odpowiedzialnością, że nie możemy mieć obu.

Jako dzieci mogliśmy zawstydzić się z powodu naszej przyjemności, w wyniku czego ukształtowało się ogólne przekonanie, że zawsze będziemy zawstydzeni z powodu naszej przyjemności i dlatego należy ją zawrzeć. Albo że jeśli odczujemy naszą przyjemność, jeśli poczujemy pełny przepływ naszej energii, zostaniemy unicestwieni lub porzuceni.

Jak nasze ego może nam pomóc zamiast przeszkadzać?

Zdrowe ego służy niezwykle pozytywnemu celowi. Potrzebujemy go, aby odpowiednio zrównoważyć nasze naturalne impulsy z naszymi własnymi (i społecznymi) wartościami i normami. Potrzebujemy tego, aby się upewnić, dbać o siebie i działać w świecie. Jest to mechanizm, dzięki któremu angażujemy się w nasze cele.

Problemem nie jest ego: to nadmierne poleganie i nadmierne wysiłki ego w służbie wszystkim, co wpędza nas w kłopoty i blokuje naszą przyjemność w sposób opisany wcześniej. Kiedy ego jest motywowane strachem i opiera się na zniekształconym myśleniu, traci swoją najważniejszą rolę, jaką jest służenie naszej wewnętrznej mądrości i naszemu wyższemu ja.

Nie chodzi tu o rezygnację z ego, ale raczej o skierowanie go do miejsca, w którym może pełnić największą służbę.

Skąd znasz różnicę między życiowym zadaniem a celem? Życiowym zadaniem może być nauczenie się zaufania; być może trzeba nauczyć się dawać i otrzymywać; być może trzeba nauczyć się akceptować i poddawać się. Być może uczyć się, jak zdobywać siłę życiową, jak stać w swojej mocy i zdobywać przestrzeń na świecie. Może to być jak mieć dojrzałą miłość lub jak wyrazić swoją kreatywność i intuicję. Celem jest zewnętrzna manifestacja wewnętrznego zadania życiowego.

To nie jest łatwe. Wyobraź sobie więc, że skoncentrowaliśmy energię naszego zewnętrznego ego (naszego myślącego umysłu i woli naszej woli) na spełnieniu tych życiowych zadań.

W jaki sposób życie byłoby inne, gdybyśmy umieścili tam swoją energię, zamiast wykorzystywać nasze ego, aby przekonać innych, aby pozwolili nam czerpać przyjemność, lub powstrzymać negatywną możliwość, lub by potwierdzić naszą wolę siłą lub manipulacją? Jak by to było ufać, że to materialne życie (solidna ściana materii, która jest naszym ciałem) to nie wszystko? Że możemy wykorzystać naszą energię do czegoś, co pozwoli nam naprawdę poczuć się żywym? Co by było inaczej?

Czy masochizm ma tu swoją rolę?

Na pewnej warstwie naszej świadomości odczuwamy pewną negatywną przyjemność z cierpienia. Ile razy mówiliśmy, że chcemy od czegoś zacząć, ale pozostawiamy to daleko w historii i poddajemy się obwinianiu lub narzekaniu (czy to wobec nas samych, czy innych)?

Negatywna przyjemność jest strategią kompensującą radzenie sobie z bólem. Jest to pseudo-rozwiązanie naszych uczuć bezsilności w danych sytuacjach.

Musimy odkryć – a następnie chcieć puścić – naszą negatywną przyjemność, aby mieć prawdziwą przyjemność. I to jest trudne. Od dawna okrywa nas negatywna przyjemność. Jest w niej pewien ładunek energetyczny, który może czuć się żywy i potężny, nawet jeśli jest to związane z naszym cierpieniem. To znane doświadczenie.

Ale prawdziwa przyjemność, pełny przepływ naszej siły życiowej, może początkowo wydawać się nieznana, nieuzasadniona i niejednoznaczna. Musimy więc wykonać pracę, aby uwolnić naszą negatywną przyjemność – zaufać, że jest coś głębszego i bardziej satysfakcjonującego do przeżycia – i nauczyć się tolerować ładunek prawdziwej przyjemności.

Co możemy zrobić, aby doświadczyć więcej przyjemności?

Musimy spojrzeć na wszystkie sposoby, w jakie ją blokujemy lub zaprzeczamy. Istnieje wiele pytań, które mogą pomóc Ci zrozumieć, w jaki sposób i dlaczego blokujesz przyjemność we własnym życiu:

Jakie są twoje poglądy na temat przyjemności? Jakie było Twoje doświadczenie z dorastania? Gdzie jesteś związany dualistyczną świadomością? Czy wierzysz, że musisz wybierać między zasadą rzeczywistości a zasadą przyjemności? Czy wierzysz, że jeśli jesteś na ścieżce duchowej, musisz odmówić sobie przyjemności?

Czy motywuje Cię strach? Jak często napędza cię bardziej powstrzymywanie negatywnej możliwości niż prąd przyjemności?

Gdzie domagasz się, aby życie było po swojemu – i jak wpływa to na twoją przyjemność? Gdzie czujesz się sfrustrowany, zirytowany? Czego nie akceptujesz?

Jak twoje ciało blokuje przyjemność? Czy oddychasz w pełni i głęboko? Czy twoje ciało porusza się swobodnie? Czy dopuszczasz spontaniczność, czy kontrolujesz, jak zmierzasz do obranego celu?

W jaki sposób przywiązanie do wyidealizowanego obrazu siebie powstrzymuje cię przed czerpaniem przyjemności? Jak twoja przyjemność zależy od innych?

Przyjemność jest odczuwalnym doświadczeniem. Czuje się w tej chwili; wymaga od nas obecności. Jest to trudne dla wielu z nas, ale nie możemy naprawdę czuć przyjemności, jeśli jesteśmy przywiązani do przeszłości lub skupieni na przyszłości. Obecność jest warunkiem doświadczenia przyjemności.

Co jeśli masz głębokie przekonanie, że przyjemność jest samolubna?

Z pewnością możemy być skoncentrowani na walce i tracić perspektywę. Ale czy jesteśmy samolubni? Nie sądzę. Dlaczego więc mielibyśmy tak łatwo egoistycznie czerpać przyjemność? Mam wrażenie, że ma to związek z tym, jak myślimy i czujemy się na temat naszych potrzeb. Tak wielu z nas uczy się stawiać innych na pierwszym miejscu.

Uczymy się, że kochać to dawać. Uważamy, że jeśli pozwolimy na odrobinę własnej przyjemności, wówczas nasza uwaga na potrzeby innych osób osłabnie. A jeśli jesteśmy mniej uważni, obawiamy się, że możemy być postrzegani jako „mniej kochający”, co może skutkować utratą przez nas kontaktu z innymi – co może być połączeniem, którego nasza dziecięca świadomość odczuwa, że ​​tak bardzo potrzebujemy.

Jest tu tak wiele zniekształceń, na które należy zwrócić uwagę. Ale pomimo wypaczeń, w tym zmartwieniu o przyjemność i egoizm tkwi piękno i mądrość. Piękno polega na tym, że nasze zmartwienie przyjemnością może być odbiciem naszej ludzkości. To my odczuwamy ból innych ludzi lub odczuwamy ból z powodu braku przyjemności.

Mądrość pochodzi z prawdy, że możemy i często zniekształcamy przyjemność, tak że jest ona rzeczywiście samolubna. Kiedy utkniemy w naszej świadomości ego – naszym dziecku, dualistycznej i materialistycznej świadomości, która jest bardziej motywowana strachem niż miłością – wtedy nasza „przyjemność” może być rzeczywiście samolubna, ponieważ w tym miejscu jaźń jest wszystkim, co istnieje.

Trudno w to uwierzyć, ale niektórzy z nas mogą nie chcieć nieść odpowiedzialności za swoje odczuwanie przyjemności, ponieważ z przyjemności odczuwamy naszą żywotność. A w naszym życiu jest nasza esencja; to, co wnosimy na ten świat jako nasz wkład. To wiąże się z prawdziwą odpowiedzialnością.